Poznaliśmy już wszystkich headlinerów tegorocznego Open’era – kto zagra w Gdyni?
- 04-05-2026
- Grzegorz Słoka
Open’er Festival ogłosił już wszystkich headlinerów tegorocznej edycji. Jak zawsze głosy komentujących są podzielone – jedni zauważają braki gatunkowe (gdzie rap?), innym przeszkadza podział na dni, a inni cieszą się, że będą mogli zobaczyć swojego ukochanego artystę na największej festiwalowej scenie. My przyjrzyjmy się, w miarę obiektywnie, temu składowi i oceńmy jak to się prezentuje patrząc na każdą z nazw osobno.
– środa

Florence + The Machine – powrót na Open’era po 10 latach, ale też powrót do Polski po niecałych 4 miesiącach. Świetna forma Florence i mocna pozycja na światowym rynku z wyprzedanymi największymi halami. Chyba idealny kandydat na open’erowego headlinera, a tutaj nawet jako co-head

The xx – powrót zespołu do grania po 8 latach, podczas których chyba nie było jakoś bardzo czuć dużego hype’u na nich, ale na pewno część osób się ucieszyło słysząc nowe wieści z ich obozu. Już byli co-headem w 2017 z Lorde, ale teraz wydaje się, że w tej środowej parze to F+TM są dużo więksi.
– czwartek

Calvin Harris – jedna z nazw z tego DJskiego świata, której nie było za dużo w Polsce, a będzie to pierwsza wizyta Calvina w Polsce od 2019 roku. Liczba hitów, które stworzył i jego pozycja nie powinny tu nikogo dziwić, że Calvin okazał się łakomym kąskiem dla Open’era, a w tegorocznym line-upie za dużo elektroniki nie widać.

Nick Cave & The Bad Seeds – jak tu napisać coś krótkiego o Nicku. Prawdziwa legenda i jedna z najlepszych koncertowych bestii jakie można znaleźć. Tu i zapłaczesz przy wyciskającej łzy balladzie i dasz się porwać w objęcia szalonej rockowej energii. Z jednej strony od kilku lat regularnie koncertują w największych europejskich halach, ale z drugiej nie byłoby sensacją jakby nie byli tu headlinerami. Chociaż są duże szanse, że to będzie najlepszy koncert tej edycji.
– piątek

The Cure – to musiało się w końcu wydarzyć po tej odwołanej edycji w 2020 roku. Kolejna z legend i niezaprzeczalny status headlinera i być może największej nazwy tej edycji. Mimo upływu lat The Cure dalej są w świetnej formie, dalej potrafią czarować i też dalej potrafią wydać coś tak pięknego jak “Songs of a Lost World”. Nawet przypadkowi festiwalowicze będą znali część kawałków, tylko czy wytrwają te ponad dwie godziny grania (bo chyba liczymy na ich długi występ, co?).
– sobota

Jennie – długo nie poznawaliśmy nazwy sobotnie headlinera, a cały czas odpadały kolejne opcje. Open’er postawił na świeżość, bo K-popu na tym festiwalu nie było, a na pewno nie w pierwszych linijkach plakatu. Gorąca nazwa, nie tylko w k-popowym świecie, bo Jennie solowo wyszła już z tych ram, o której dużo się mówi. Jedyne pytanie to czy ten niezaprzeczalny internetowy hype i tysiące lajków (dwa razy więcej polubień niż drugi najlepszy post na openerowym instagramie), zostaną przeniesione na rzeczywistość.