O bezpieczeństwie na koncertach

BEZPIECZEŃSTWO NA KONCETACH

Atak paniki podczas koncertu? Może przydarzyć się także osobie, która widziała już setki koncertów. Zacznijmy od mojego przypadku. Na Hellfest we Francji podszedłem bardzo blisko sceny, aby zobaczyć ZZ Top (wtedy jeszcze w oryginalnym składzie!). Nim się spostrzegłem, za mną stało już 70 tys. ludzi, którzy czekali na headlinera, czyli KISS. Wtedy poczułem, że muszę się stamtąd wydostać. Kluczowe było zachowanie zimnej krwi, nawet jeśli instynkt nakazywał po prostu ucieczkę. I oczywiście czekało mnie przedzieranie się przez tłum, ale uznałem, że najlepiej będzie iść w kierunku równoległym do sceny i wydostać się z tłumu przy ogrodzeniu.

Były wtedy oczywiście nerwy, ale z drugiej strony wiedziałem, że nad bezpieczeństwem imprezy czuwają służby ochronne i patrolują teren festiwalu. Bezpieczeństwo podczas koncertu w dużej mierze opiera się na świadomości, że w razie potrzeby nigdy nie jesteś pozostawiony samemu sobie.

Zadaniem ochrony jest reagowanie na sytuacje zagrożenia, zasłabnięcia czy dezorientacji uczestników. Zwrócenie się do nich o pomoc jest naturalną i właściwą reakcją, niezależnie od tego, czy problem dotyczy Ciebie, czy osoby znajdującej się obok.

Organizator koncertu jest zobowiązany do zapewnienia obecności podczas wydarzenia służb porządkowych, informacyjnych oraz kierownika ds. bezpieczeństwa. Organizuje także pomoc medyczną i zaplecze sanitarne i wyznacza drogi ewakuacyjne. Wynika to z przepisów Ustawy z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych. Przepisy tej ustawy i innych aktów prawnych wskazują też na udział policji oraz straży pożarnej w wybranych zakresach zabezpieczania terenu koncertu. Przed rozpoczęciem show zawsze odbywa się spotkanie organizatorów, przedstawicieli artysty i ochrony, podczas którego omawiane są kwestie zabezpieczenia obiektu, przepustek, wyjść ewakuacyjnych etc. Pracownicy podczas koncertu często mają też wcześniejszy wgląd do setlisty, aby wiedzieć kiedy nastąpią bisy lub będzie pora, aby rozpocząć przygotowania do pilnowania ludzi przy opuszczaniu sali. Spontaniczne (np. przejście wokalisty wśród publiki albo zapraszanie na scenę fanów) zachowania muzyków najczęściej też są wcześniej znane ochronie. Przekazuje jej się także, że podczas koncertu może dojść do pogo lub crowdsurfingu.

Równie istotną rolę odgrywają inni uczestnicy koncertu. W tłumie często to właśnie osoby stojące najbliżej jako pierwsze zauważają, że ktoś traci równowagę, źle się czuje lub potrzebuje wsparcia. Prosta reakcja, przywołanie ochrony lub zwrócenie uwagi obsługi może zapobiec eskalacji sytuacji i pozwolić na szybką interwencję.

W kulturze koncertowej – niestety – funkcjonuje mit wytrzymałości: że trzeba „dotrwać”, „przetrwać set”, „nie odpuszczać”. Tymczasem wydarzenia masowe rządzą się inną logiką. Odpowiedzialność i dorosłość nie polegają na ignorowaniu sygnałów ostrzegawczych, lecz na reagowaniu na nie możliwie wcześnie. Szybka interwencja pozwala zażegnać niebezpieczeństwu i rzadko kończy koncert. Częściej pozwala mu trwać bez eskalacji problemu.

Organizatorzy podkreślają również znaczenie reagowania nie tylko na własne potrzeby, ale także na sygnały płynące z otoczenia. Jeśli zauważysz sytuację potencjalnie niebezpieczną lub osobę wymagającą wsparcia, poinformowanie ochrony jest właściwym i oczekiwanym działaniem.

Reagują również artyści. Kilkukrotnie widziałem na żywo, gdy Eddie Vedder z Pearl Jam przerywał show, nawet w trakcie trwania utworu, bo zobaczył, że w publice ktoś sygnalizuje problem. Podczas ich koncertu na Open’er Festival w 2014 r. miało miejsce ich znamienne “three steps back”, podczas którego każdy w tłumie robi trzy kroki do tyłu, aby rozluźnić tłum. W opiniach po koncercie pisano, że “smutno, że nie zagrali ‘Black’”. Dla mnie jednak smutny był komentarz, że zespół stracił ogień, który mieli w latach 90. i frontman uspokaja tłum spragniony wrażeń. Cóż, widocznie osoba, która to pisała nie słyszała co zdarzyło się na festiwalu Roskilde w 2000 r.

Jednym z najczęściej lekceważonych aspektów koncertowego bezpieczeństwa jest nawodnienie. Do historii przejdzie koncert Godsmack, podczas którego przedstawiciele organizatora, ochrona i fotografowie podawali z fosy ludziom w pierwszych rzędach kubki z wodą. Zresztą darmowa woda na koncertach powinna być zawsze.

Długie stanie, wysoka temperatura, emocje i ścisk szybko obciążają organizm. Regularne picie wody nie jest przesadą ani przejawem nadmiernej ostrożności, to podstawowa forma dbania o siebie, która realnie zmniejsza ryzyko zasłabnięć i nagłych interwencji medycznych. Znamiennym przykładem jest Mad Cool Festival w Madrycie, na którego parę razy się wybrałem. Jest tam prawie 40 st. w dzień, a na terenie imprezy jest bardzo mało zacienionych miejsc. Do dziś wspominam koncert Johnny’ego Marra, który świecił pustkami pod sceną, bo większość festiwalowiczów nie była w stanie wytrwać bez cienia. Nawet bliżej nas mogą zdarzyć się podobne sytuacje. Podczas berlińskiego Tempelhof Sounds w 2022 r. prażyło niemiłosiernie. Czapka z daszkiem i nawodnienie było krytycznie ważne. Dobrze, że The Strokes zagrali wtedy koncert 10/10.
O alkoholu na imprezach masowych mówi zresztą art. 8a wspomnianej powyżej ustawy: “Na imprezie masowej, z wyłączeniem imprezy masowej podwyższonego ryzyka, dozwolone są sprzedaż, podawanie i spożywanie napojów alkoholowych zawierających nie więcej niż 3,5% alkoholu”. Sprzedaż i spożywanie alkoholu może odbywać się wyłącznie w wyznaczonych miejscach.

Obecność alkoholu na koncertach jest czymś powszechnym i zrozumiałym. Jednak granica pomiędzy towarzyszeniem wydarzeniu a przejmowaniem nad nim kontroli bywa cienka. Umiar pozwala zachować świadomość sytuacji, reagować na otoczenie i nie stwarzać zagrożenia dla siebie ani innych. To decyzja, która wpływa nie tylko na indywidualne doświadczenie, ale na bezpieczeństwo całej publiczności. Zresztą chyba warto coś zapamiętać z tego wydarzenia, na które czekało się miesiącami?

Warto też pamiętać, że publiczność nigdy nie jest jednorodna. Obok osób zaprawionych w dziesiątkach koncertów stoją ci, dla których to pierwsze tak intensywne doświadczenie. Różne są ciała, różne są granice, różne reakcje na hałas, temperaturę, ścisk czy brak ruchu. To naturalne i nie wymaga usprawiedliwienia. Dlatego tak istotne jest poczucie, że w każdej chwili można się zatrzymać, wycofać krok dalej od centrum wydarzeń, poprosić o pomoc albo po prostu wyjść. Wyjście wcześniej z koncertu to nie koniec świata.

Last but not least. Nie można pominąć kwestii ochrony słuchu. Wysoki poziom dźwięku jest naturalną częścią koncertowego doświadczenia, ale jego długotrwałe oddziaływanie może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych: od chwilowego dyskomfortu po trwałe uszkodzenia słuchu. Szumy uszne, uczucie „zatkanych” uszu czy nadwrażliwość na dźwięki to sygnały, których nie warto ignorować. Stosowanie zatyczek ochronnych nie odbiera koncertowi energii. Wręcz przeciwnie – pozwala cieszyć się nimi przez lata. To rozwiązanie coraz powszechniej akceptowane, także wśród osób regularnie uczestniczących w wydarzeniach muzycznych. Więcej o tym temacie na łamach naszego portalu. W komentarzu znajdziecie link do tekstu poświęconemu temu zagadnieniu.

Nie musimy chyba dodawać, że słuchawki wyciszające dla dzieci podczas koncertu to rzecz, którą trzeba założyć im obligatoryjnie?

Teraz pora na puentę, nawet jeśli będzie banalna. Świadomość, uważność i wzajemny szacunek sprawiają, że nawet najbardziej szalone koncerty mogą pozostać bezpiecznym doświadczeniem. Bez względu na to, czy stoisz pod barierką, w środku pogo, czy kilka metrów dalej i po prostu cykasz fotki, masz prawo do zachowania własnego zdrowia i zadbania o siebie i ludzi dookoła.

Autor: Michał Koch

Zobacz także:

Szukasz czegoś konkretnego?
Skorzystaj z naszej wyszukiwarki!