Muzyka niczym magia, ale czy ból i mrok zastąpiły radość? O krakowskim koncercie Florence + the Machine

florence and the machine kraków 2026

Florence + the Machine – Kraków, Tauron Arena (7.03.2026r.)

Zdarza się, że nie wierzę w sens pisania relacji z koncertów, bo każdy ma tu inny punkt widzenia i każdy ma swoją historię do opowiedzenia i zinterpretowania. Koncert Florence + the Machine w krakowskiej TAURON Arenie tylko potwierdził, że opowieść przekazywana przez artystów będzie trafiać do każdego inaczej.

Takie wydarzenia najlepiej smakują przeżywane tu i teraz. Zatracenie się w chwili, szaleńcza zabawa, krzyki, taniec oraz magia, a w tym przypadku też gusła i sabat czarownic. Często emocje największe są tuż po koncercie, u mnie rosły z czasem, dlatego dobrze jest jeszcze raz powrócić myślami do tego występu.

Florence + the Machine zagrali wcześniej w Polsce tylko dwa halowe koncerty – dwukrotnie w Atlas Arenie (2015 i 2019). Zazwyczaj dominowały tutaj występy festiwalowe, gdzie przez lata została ustrzelona cała trójca alterartowa, czyli Coke, Orange i Open’er. Okazja na kolejny arenowy występ pojawiła się w momencie, gdy zespół po dłuższej przerwie ogłosił, że szykuje się nowy album, “Everybody Scream”, a cała oprawa zwiastowała mroczniejsze klimaty nowej ery. Na dość okrojonej trasie F+TM postawili na największe europejskie hale, gdzie na szczęście w Polsce padło na Tauron Arenę i największy frekwencyjny sukces tej grupy.

Bilety od początku sprzedaży zniknęły bardzo szybko, i chociaż później pojawiały się jeszcze dodatkowe pule, z których sami skorzystaliśmy, to jednak w tę sobotę widać było, jakim zainteresowaniem cieszył się zespół i to mimo odejścia od tej bardziej przebojowej i kolorowej wersji zespołu i samej artystki.

Ostatnie parę lat nie należało, mówiąc łagodnie, do najłatwiejszych dla Florence Welch, która zniknęła na dłuższy czas, chcąc poradzić sobie z problemami w życiu prywatnym. Nie wchodząc jakoś bardzo bardzo w szczegóły, po te odsyłamy choćby do wywiadu dla The Guardian, gdzie artystka szerzej opowiedziała o tym co się działo, dodajmy tylko, że chodzi tutaj o poronienie, krwotok wewnętrzny prowadzący do koniecznej operacji i późniejszą walkę z traumą i PTSD. Nie są to najłatwiejsze warunki do cieszenia się muzyką, ale na pewno wyrzucenie z siebie wszelkich emocji, może być tu katartyczne.

Nie pamiętam tak bardzo wypełnionej areny w Krakowie, gdzie tłum sięgałby aż do samego końca i wyjścia z płyty areny, chociaż sięgając głębiej pamięcią, widzę podobne sytuacje przy okazji koncertów Metalliki, Black Sabbath czy Pearl Jamu. Oczekiwania względem tego koncertu na pewno były spore, co czuć było jeszcze przed samym koncertem.

florence and the machine kraków 2026
Florecne na swoim charakterystycznym wybiegu

Wchodząc na salę nie sposób było nie zauważyć ogroooomnego wybiegu, który wręcz rozdzielał TAURON Arenę na dwie połowy, jednocząc tłum na wprost tej dodatkowej platformy, która później była miejscem charakterystycznych pląsów Florence i towarzyszących jej tancerzy z The Witch Choir. Fani artystki zrzeszeni w fanklubie zaplanowali też akcję koncertową, której motywem przewodnim był kolor czerwony. Wraz z pierwszym utworem – tytułowym z nowej płyty – rozbłysły czerwone światła zarówno produkcji, jak i telefonów zgromadzonych osób, a cały efekt potęgował fakt, że wielu koncertowiczów ubrało czerwone elementy garderoby.

Około magiczny motyw przewodni zdominował koncert. Było to zauważalne w oprawie scenicznej, w przygotowanej setliście, jak i w samych przemowach Florence.

Widać było, że przez te lata zmienił się też cały klimat wokół tego projektu. Kolorowa oprawa i niewinna biel została zastąpiona krwistym czerwonym i czernią, radosny uśmiech coraz częściej był zastępowany przez bolesny krzyk, a beztroski taniec przerodził się w intensywne choreografie. Ale spokojnie, dalej mogliśmy ujrzeć te dwa światy, ale przede wszystkim niezwykle silną i autentyczną Florence.

Artystka podkreślała znaczenie bliskości, przyjaźni oraz równości. Najbardziej ujmującym elementem każdego występu Florence Welch jest jest niesamowita charyzma. Potrafi panować nad tłumem do tego stopnia, że gdy poprosiła o schowanie telefonów podczas “The Dog Days Are Over”, to te dwadzieścia tysięcy uczestników koncertu po prostu posłuchało. Podobnie przy wspólnym śpiewie podczas “Never let me go”, które przez lata było pomijane w setlistach i wróciło dopiero w 2022 roku, gdzie mogłem usłyszeć to również podczas Mad Cool w Hiszpanii.

florence and the machine kraków 2026
Florence zawsze jest blisko fanów

Początkowe “Everybody Scream” i “Witch dance” wprowadziły sabatowy klimat, “Shake it out” przypomniał nam radosne początki grupy, a “Seven devils” pokazało, że te mroczne klimaty były w muzyce F+TM już od początku działalności. “Big God”, “Daffodil” i “Which Witch” rozkręcały całość, gdzie Florence wylądowała w pewnym momencie spleciona z publicznością, a w naszych głowach pojawiały się obrazy z koncertów Nicka Cave’a. Dla mnie prawdziwe show zaczęło się w okolicy “Comic Love”, gdy zarówno tłum, jak i zespół zaczęli wzajemnie się uzupełniać. Odpuszczone wokalnie “Spectrum” nie porwało, ale apetyt wyostrzyło zaśpiewane w punkt “Hunger”, rozczuliło świetnie przyjęte “Buckle”, a “Howl”, które powróciło na tej trasie do setlisty pod kilkunastu latach, był tym wyjątkowym momentem, idealnie wykonanym oraz odebranym przez tłum.

Florence postawiła na utwory z dwóch ostatnich krążków, których łącznie było aż 11, co na początku mogło wydawało mi się posunięciem ryzykownym, wiedząc, że to ten pierwszy okres był najbogatszy w hity, ale ostatecznie raczej się opłaciło, mimo, że wprowadziłbym tu parę zmian pod siebie, do czego jeszcze wrócimy. Zresztą trzeba zauważyć, że był to koncert stworzony z myślą o fanach, którzy mogli dzięki temu usłyszeć rzadziej lub dawno nie grane utwory jak “Never Let Me Go”, „Howl”, „Wich witch” i „Seven devils” oraz te najbardziej przejmujące nowe kawałki z “One of the Greats”, “Sympathy Magic”, “The Old Religion” na czele. Na bis wybrzmiało też wyzwolone “Free” oraz wyciszające “And Love”. Chociaż dla wielu zabrakło „You Can Have It All”, które pewnie sprawdziłoby się tu pewnie równie dobrze.

florence and the machine kraków 2026
Florence Welch przeżywała każdy utwór razem z nami

Tylko trochę szkoda, że doskonała płyta “How Big, How Blue, How Beautiful” nie znalazła większej reprezentacji tego wieczora, bo klimatycznie też by tu pasowała, pokazując idealną proporcję między przebojowością, a mrokiem. Sam album to też przecież historia walki, radzenia sobie z problemami i układania życia na nowo. I z chęcią zmienilibyśmy część setlisty, właśnie dla tych kawałków, ale w pełni rozumiemy założenie kryjące się za takim, a nie innym doborem utworów. I wcale nie brakowało nam tu “Rabbit Heart”, ”Drumming Song” czy “Kiss With a Fist”, które rzeczywiście mogłyby bardziej zaburzyć wydźwięk całości, a właśnie kilku ciemniejszych klasyków z HBHBHB, które zresztą przez lata były chętnie wybierane przez Florence.

I na koniec dodajmy, że to siła, szczerość, autentyczność i niepodważalna, ale też nienachalna charyzma, tworzą tutaj największą magię całości.

Czy był to koncert idealny? Nie, ale im dłużej o nim myślę, tym bardziej rośnie w moich oczach, dlatego warto było tego dnia zameldować się w krakowskiej arenie. Pojawiło się też kilka uwag o akustykę areny, ale w miejscu, w którym stałem – bardzo blisko sceny – wszystko było w porządku. Natomiast osoby, które na wydarzenie nie dotarły, będą miały szansę zobaczyć zespół podczas trasy latem. Tylko pytanie, czy będzie koncert w Polsce wciąż pozostaje bez odpowiedzi.

Jako gościni specjalna, przed koncertem F+tM, zaprezentowała się Paris Paloma wraz z zespołem. Popowe, ale z odpowiednią dozą artyzmu kompozycje stanowiły całkiem zgrabne uzupełnienie wieczoru.

A jeśli jesteście ciekawi jeszcze szerszej perspektywy na ten koncert, to na naszym kanale YouTube’owym znajdziecie naszą dłuższą rozmowę o tym koncercie.

Autor: Michał Koch

Florence + the Machine Setlist Uber Arena, Berlin, Germany 2026, Everybody Scream Tour

Zobacz także:

Szukasz czegoś konkretnego?
Skorzystaj z naszej wyszukiwarki!