Koncert Gorillaz za 1,23zł? Tak, to się wydarzyło naprawdę.
- 31-10-2025
- Michał Koch
Gorillaz w 2017 roku podczas promocji nowego albumu „Humanz” postanowili, we współpracy z Electronic Beats, zagrać kilka koncertów, w tym dwa w Polsce, na które bilety można było kupić za symboliczną złotówkę. A wystarczył do tego numer w sieci komórkowej T-Mobile. Chociaż oczywiście rzeczywistość nie okazała się tak kolorowa, a wejściówki oczywiście nie były tak łatwe do zdobycia.
Pamiętacie gdzie byliście 10 maja 2017 roku? Ja pamiętam nawet, co wtedy robiłem. I jest ku temu dobry powód.
Spacerując po terenie Śląski Ogród Zoologiczny w pewnym momencie zerknąłem na Facebooka. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem zapowiedź koncertów Gorillaz. Damon Albarn i jego ekipa mieli wystąpić w Europie na czterech koncertach, z czego aż dwa zostały wyznaczone na Polskę! Tak prezentował się harmonogram występów pod szyldem T-Mobile Electronic Beats presents “Humanz” live::
14.06 – Warszawa, Polska – Nowy Teatr
16.06 – Budapeszt, Węgry – Várkert Bazár
18.06 – Katowice, Polska – MCK
20.06 – Kolonia, Niemcy– Palladium
Z wrażenia aż przysiadłem na betonowym dinozaurze na terenie Kotliny Dinozaurów. Jeszcze większy szok nastąpił, gdy wczytałem się w artykuł organizatora zapowiadający te koncerty:
“Na polskie występy Gorillaz bilety będą dostępne od godziny 12:00, w poniedziałek 15 maja wyłącznie na stronie www.electronicbeats.net/pl/gorillaz. Tego dnia tylko użytkownicy T-Mobile będą mogli zdobyć bilety. Wszyscy fani z T-Mobile będą musieli wysłać darmowego smsa o treści Gorillaz na numer 80557. W odpowiedzi otrzymają kod uprawniający do otrzymania maksymalnie dwóch biletów – aby je nabyć będą musieli pokryć TYLKO I WYŁĄCZNIE opłatę transakcyjną, która wynosi 1,23 zł brutto od każdego biletu.”.
Tak, 1,23 zł brutto za bilet na Gorillaz. Zainteresowanie było OGROMNE.
W dniu sprzedaży biletów wziąłem urlop w pracy, kod udało się skombinować i z kumplem ruszyliśmy w bój. I oczywiście się nie udało. Padł system, kod niektórym przychodziły, niektórym nie, jeden wielki bałagan. Potem organizator dał znać, że z powodów problemów technicznych kolejna próba będzie możliwa następnego dnia. I udało się!
Później, już w dniu koncertu, w kasie biletowej były jeszcze wejściówki do zgarnięcia przez szczęśliwców, którym udało się być tam jako pierwszym.
A sam koncert w Katowicach? Niezwykle kameralny. Zresztą nic dziwnego, katowickie MCK to świetna miejscówka na koncerty. Wśród gości na scenie Peven Everett, Zebra Katz, Jamie Principle oraz Jehnny Beth, znana przede wszystkim jako frontmanka Savages. Damon Albarn był w absolutnie topowej formie, a wśród wykonanych utworów nie zabrakło “5/4”, “Stylo” (zwłaszcza że wersja studyjna z Bobbym Womackiem i Mos Defem jest jednym z moich ulubionych utworów), “Kids with Guns”, “Clint Eastwood” oraz “On Melancholy Hill”. Znaczą część koncertu stanowiły kompozycje z – moim zdaniem ostatniej niezłej płyty Gorillaz – “Humanz”. A wykonanie “Sex Murder Party” przejdzie chyba do historii, tak było dobre! zobaczyć świetną kapelę w dobrej formie i kultowym składzie? Przecież koncerty zagranicznych gwiazd w tym czasie wciąż były dla nas gratką. Trzeba jednak oddać, że Kiss nigdy nie cieszyli się w Polsce podobnym statusem, co w innych krajach, nie mówiąc już o kulcie, jakim zamaskowanych rockmanów darzą fani w ojczyźnie autorów „Detroit Rock City”.
Tak tamte koncerty wspomina Gorillaz Poland:
“2017 był super czasem, by być polskim fanem Gorillaz. Nie tylko zespół wrócił z nowym albumem po sześciu latach, ale jak się okazało, jednym z pierwszych miejsc które miał odwiedzić w ramach promocji tegoż była Polska – i to dwa razy. Pamiętam swoją euforię, która szybko została nieco przytemperowana po tym, jak się okazało, że bilety będą kosztować złotówkę (plus VAT), ale żeby je zdobyć trzeba było… być klientem T-Mobile, a przynajmniej mieć kogoś pod ręką, kto ustawi się w kolejkę i przeprowadzi batalię o wejściówki. Mi się nie udało, ale na posterunku była moja siostra, dzięki której zgarnąłem dwa bilety na warszawski koncert.
Do dzisiaj wielu fanów wspomina kwas ze sposobem zdobycia biletów i sugeruje, że przez to na miejscu na pewno było mnóstwo przypadkowych osób, choć prawdę mówiąc jako osoba, która była w pierwszym rzędzie na koncercie, zupełnie tego nie odczułem. Odczułem natomiast, że zespół dał z siebie wszystko i ten warszawski, pierwszy kiedykolwiek w Polsce, koncert Gorillaz był NIESAMOWITY. Zespół zagrał (prawie) całe Humanz i w ramach bisu zaserwował jeszcze kilka szlagierów, w tym Clint Eastwood, podczas którego na scenę wciągnięta została fanka, która zastąpiła Dela w roli raperki. Ponoć na koncercie było 2 tysiące uczestników – taką liczbę gdzieś kiedyś znalazłem – choć szczerze mówiąc całe doświadczenie sprawiało wrażenie dużo bardziej intymnego. Damon trzymał ciągle kontakt z widownią – pochwalę się nawet, że w czasie wykonywania Charger stanął na barierkach tuż przy nas, trzymając moją żonę za dłoń, by utrzymać równowagę. Tego wieczora udało się po prostu wszystko, nastrój miejsca (Nowy Teatr), idealni ludzie dookoła, forma zespołu, a nawet to, że kilka godzin przed koncertem redakcji Gorillaz Poland udało się spotkać i zamienić kilka słów z Damonem i resztą. Szkoda, że nie wszyscy chętni mogli to przeżyć! Obyśmy na kolejną okazję nie musieli czekać zbyt długo…”
A teraz Gorillaz wracają, by zagrać na Bittersweet Festival 2026.
Autor: Michał Koch