Jedyny koncert Michaela Jacksona w Polsce – Lotnisko Bemowo 1996

michel jackson warszawa bemowo 1996
Plakat koncertu warszawskiego Michaela Jacksona w 1996 roku

30 lat temu – 20 września 1996 roku – Michael Jackson pierwszy i jedyny raz wystąpił w Polsce.
Czy był to największy koncert w historii naszego kraju?

W tamtym czasie na pewno. A i wydaje się, że i dziś trudno jest przebić tę skalę popularności i oczekiwań. Trzy dekady temu show króla popu – któremu umówmy się, nikt później już w branży nie podskoczył – pod względem skali, legendy i całego przedsięwzięcia, mogło konkurować jedynie z koncertem U2 na warszawskim Służewcu rok później. Jednak dalej była to inna, bardziej masowa publika i wytwór wszechobecnej wyobraźni. Jackson był kosmitą – i w muzyce i w życiu. Z rozmachem jego tras mało kto mógł się w ogóle mierzyć, a jeszcze wtedy, w połowie lat 90. nadal był na absolutnym szczycie. Gdziekolwiek się pojawiał miało to atmosferę święta, prawdziwie królewskiej wizyty, która podobnie jak w przypadku dystyngowanych monarchów, mogła wydarzyć się tylko raz w historii. Przenieśmy się zatem trzy dekady wstecz, by wspomnieć koncert, którego 30 lat później chyba już nic nie pobiło.

W 1996 roku Polska dalej otwierała się, również na muzyczny i koncertowy świat. Jasne, od początku nowej dekady nasz kraj odwiedzało coraz więcej największych zagranicznych artystów – od AC/DC i Metalliki po Aerosmith i Tinę Turner, która niecały miesiąc przed Jacksonem dała w Warszawie wielkie show – jednak dalej Polska była koncertowym zaściankiem, a każda taka wizyta traktowana była – słusznie – jak święto. Żadna nie urastała jednak jeszcze do rangi wydarzenia niemal historycznego, tak jak koncert Michaela Jacksona – niekwestionowanej światowej gwiazdy muzyki numer 1.

W 1996 roku, choć daleko już od swoich największych muzycznych triumfów, Jackson dalej był u szczytu światowej rozpoznawalności. Rok wcześniej wydał album „HIStory”, będący zarówno podsumowaniem jego dotychczasowej olbrzymiej kariery, która wystrzeliła w komos w latach 80., jak i ugruntowaniem mocnej pozycji w kolejnej dekadzie, z takimi hitami jak „They Don’t Care About Us” czy „Earth Song” na czele. Wraz z płytą przyszedł też czas na iście historyczną trasę – dopiero jego trzecią solową, ale
i ostatnią o tak szerokim zasięgu światowym. 82 koncerty, 5 kontynentów, 35 krajów, 57 miast. A wśród ich Warszawa, która znalazła się już na samym początku wielce wyczekiwanego tournée.

michael jackson history tour
Machael Jackson HIStory

20 września – Lotnisko Bemowo. Piąte show w ramach „HIStory World Tour”. To musiało być wydarzenie nie z tej ziemi. Relacjonowane przez wszystkie światowe media, zawłaszczające uwagę całej muzycznej branży. Nie liczył się nikt więcej, nikt nie mógł równać się z rozmachem, skalą, ambicjami i pozycją MJ-a. Już samo ogłoszenie koncertu w naszym kraju wywołało ogólnopolską sensację. „Król muzyki pop przybywa” – głosiły plakaty zapowiadające warszawskie show, a dla setek tysięcy fanów ta informacja wydawała się wręcz niewiarygodna. Dzienniki, stacje radiowe i telewizyjne przez wiele tygodni relacjonowały przygotowania do wydarzenia. Organizatorem była m.in. rozgłośnia RMF FM, która prowadziła intensywną kampanię promocyjną. Nie ma co się dziwić, słusznie miało to być najgłośniejsze, największe i najważniejsze muzyczne wydarzenie w historii.

To nie było tylko wielkie wydarzenie muzyczne, ale i prawdziwa logistyczna sensacja. Jeszcze nim w Polsce pojawił się sam Jackson, na warszawskim Okęciu trzema samolotami Antonow przyleciało do Polski 300 ton sprzętu z nagłośnieniem i oświetleniem. A już na kilka dni przed wydarzeniem rozpoczęła się budowa gigantycznej sceny, której części przyjechały do Polski dziesiątkami ciężarówek. Według relacji organizatorów przy montażu pracowało ponad 200 osób. Przy zabezpieczeniu zaangażowano policję, służby ochrony i wojsko. Była to wówczas operacja logistyczna bez precedensu. Tak samo jak wizyta samego artysty, który przybył do Warszawy dwa dni przed koncertem.

I ta wizyta równać się mogła dotychczas tylko z odwiedzinami największych głów państw. Jackson spotkał się z parą prezydencką, odwiedził Muzeum Narodowe oraz warszawski dom dziecka, specjalnie dla niego odizolowano przestrzeń w stołecznym hotelu Marriot. Michael zajął oczywiście apartament prezydencki. Zaś samo zwiedzanie Warszawy wiązało się z ogólnie pojętą ekstazą wśród fanów. Nie ma co się im dziwić – media śledziły każdy jego krok. Wiele mówiło się też o planach budowy w Polsce sygnowanego jego nazwiskiem parku rozrywki. Jacksomania ogarnęła chyba wszystkich.

A sam koncert? 20 września 1996 roku Warszawa przeżyła prawdziwe oblężenie. Od rana na Bemowo napływały dziesiątki tysięcy ludzi. Przyjeżdżali z całej Polski, ale również z Niemiec, Czech, Skandynawii i innych ościennych krajów. Szacunki frekwencji różnią się w zależności od źródła, jednak najczęściej podawana liczba to około 120 tysięcy widzów. Był to bez wątpienia największy koncert tej skali w historii Polski, ale także jeden z największych podczas całej trasy HIStory World Tour. „Wydawało się, że cała Polska przyjechała na Bemowo” – grzmiały relacje sprzed 30 lat. W roli supportów wystąpili DJ BoBo oraz…Formacja Nieżywych Schabuff. Ale to Jacksona pragnęła polska publika. Chciałaby go, chciała. Czekała i się doczekała.

Bilety na koncert Jacksona w Warszawie dostępne były w trzech wariantach cenowych: po 30, 40 i 50 złotych. W 1996 roku nie były to jednak ceny tak symboliczne, jak mogą wydawać się dziś. Średnie miesięczne wynagrodzenie wynosiło wówczas 873 zł, najdroższy bilet kosztował ponad 1/20 przeciętnej miesięcznej pensji. Chętnych i tak nie brakowało, komu nie udało się dorwać biletu legalnym źródłem, musiał ratować się instytucją koników, których na Bemowie było jak na pęczki. Dodatkowo, w czasach, gdy internet w Polsce dopiero raczkował, uruchomiono specjalną bezpłatną infolinię informującą o koncercie. Jak podawały również media, część publiki przed samym rozpoczęciem koncertu sforsowała bramę wejściową, dostając się na teren koncertu bez biletu. Podział na sektory, mimo wskazanego na wejściówkach rozmieszczenia w zależności od ceny, też lekko mówiąc był umowny.

Oczekiwanie na sam koncert skutecznie budowało napięcie historycznego wydarzenia. Najpierw rozbrzmiała monumentalna muzyka otwierająca koncert. Następnie rozpoczęło się widowisko znane z trasy HIStory. „Koncert króla muzyki pop rozpoczęły fajerwerki oraz film komputerowy wyświetlony na trzech telebimach”, donosiły po koncercie telewizyjne relacje. Na scenie pojawiły się efekty świetlne, projekcje i charakterystyczne futurystyczne elementy scenografii. „Kapsuła pojazdu kosmicznego zjechała z góry. Ludzi ogarnęła histeria – kilkadziesiąt tysięcy gardeł krzyknęło: Michael! Kosmita wyszedł z kapsuły i znowu tłum krzyknął: Michael!” – relacjonowali 30 lat temu dziennikarze „Gazety Stołecznej” Robert Rybarczyk i Paweł Zarzycki. Według wielu relacji przez pierwsze kilkadziesiąt sekund tłum praktycznie zagłuszył muzykę.

„Koncert składał się z trzech części. W pierwszej Michael wykonał swoje największe przeboje, w drugiej te najstarsze. Trzecia część to utwory bardziej spokojne”, relacjonował dla Teleexpressu znany dziennikarz Hirek Wrona. Show trwało łącznie około 2,5 godziny i obejmował 21 utworów, tak jak na każdym przystanku trasy „HIStory”. Dla wielu skala wydarzenia mogła być szokiem i niezapomnianym przeżyciem, które trudno było porównać z czymkolwiek wcześniej. Ogromne ekrany, skomplikowane i dopracowane układy taneczne, pirotechnika, produkcja najwyższej klasy. No i oczywiście nieśmiertelne przeboje Jacksona, które wypełniły warszawskie show, tak jak i te wyjątkowe momenty. Podczas „Heal the World” Jackson pojawił się na scenie z podopiecznymi jednego z warszawskich domów dziecka, a Bemowo rozświetliło się od zapalniczek.

Reakcje były gorące, jeszcze na długo po odegraniu ostatniej nuty, kończącego ten gromki muzyczny spektakl, tytułowego „HIStory”. „Występ gwiazdy muzyki pop przypominał teledysk”, mogliśmy usłyszeć w telewizyjnym dzienniku. „Koncert stulecia”, grzmiały inne stacje. Media, tak jak i przed koncertem, tak i po jego zakończeniu, dalej mocno relacjonowały wydarzenie. Podkreślano nie tyle skalę muzycznego show, ale i wiążące się z nią wyzwania. Organizację na miejscu podsumowano jako „katastrofę – koncert, a zwłaszcza powrót z Bemowa nie obył się bez incydentów. „Wielu fanów Jacksona mdlało w tłumie, w ciemnościach poprzewracano barierki, a ochrona nie była w stanie zapewnić porządku. Co najmniej kilka tysięcy osób dostało się na widowisko bez biletu”, relacjonowały wiadomości dzień po koncercie.

Znamiennym było nie tylko wejście wielu osób bez biletów, ale też wdarcie się na scenę jednej z fanek wokalisty – do dziś nie wiadomo czy było to spontaniczne zdarzenie czy element show, który dodawał koncertom Jacksona pikanterii i emocji. Mimo tego, warszawski przystanek trasy Jacksona był równocześnie sygnałem dla światowego rynku koncertowego, że nad Wisłą istnieje ogromna publiczność gotowa kupować bilety na największe gwiazdy.

W ciągu kolejnych trzech dekad odbyły się w Polsce tysiące koncertów największych gwiazd świata, ale show Michaela Jacksona na Bemowie z 1996 roku nadal zajmuje szczególne miejsce w pamięci fanów. Był to nie tylko największy i najgłośniejszy koncert swojego czasu, ale i pierwszy tak wyraźny i namacalny moment, gdy światowa popkultura w swojej największej możliwej skali pojawiła się w naszym kraju na żywo. I kto, wie może też właśnie dlatego, że dziś podobne wydarzenia są w naszym kraju codziennością, podobne przeżycie jest już dzisiaj niemożliwe.

 

Setlista:
Scream
They Don’t Care About Us
In the Closet
Wanna Be Startin’ Somethin’
Stranger in Moscow
Smooth Criminal
You Are Not Alone
The Way You Make Me Feel
I Want You Back / The Love You Save / I’ll Be There
Rock With You
Off the Wall
Don’t Stop 'Til You Get Enough
Billie Jean
Thriller
Beat It
Come Together
D.S.
Dangerous
Black or White
Earth Song
Heal the World
HIStory

Autor: Kuba Banaszewski

Zobacz także:

Szukasz czegoś konkretnego?
Skorzystaj z naszej wyszukiwarki!